Kar­mie­nie

Wszyst­kie zwie­rzę­ta są cudzo­żyw­ne, a więc muszą coś jeść. Poda­wa­ny pokarm trze­ba dosto­so­wać indy­wi­du­al­nie do potrzeb każ­de­go miesz­kań­ca akwa­rium. Coś, co będzie przy­sma­kiem dla bocji wspa­nia­łej, zosta­nie zigno­ro­wa­ne przez zbroj­ni­ki, a dla innych zwie­rząt może oka­zać się wręcz tru­ją­ce. Pokar­my moż­na podzie­lić na 3 zasad­ni­cze gru­py:

  • pokar­my pocho­dze­nia zwie­rzę­ce­go,
  • pokar­my pocho­dze­nia roślin­ne­go,
  • pokar­my pre­pa­ro­wa­ne z roślin i zwie­rząt.

Oso­bi­ście jestem zwo­len­ni­kiem kar­mie­nia ryb pokar­ma­mi pocho­dze­nia natu­ral­ne­go, czy­li pokar­ma­mi żywy­mi, któ­re zamiesz­ku­ją śro­do­wi­sko wod­ne. Tego typu kar­mie­nie budzi sze­reg kon­tro­wer­sji, wśród adep­tów akwa­ry­sty­ki, gdyż jak twier­dzi wie­lu z nich gro­zi zawle­cze­niem do akwa­rium cho­rób i szkod­ni­ków. Oso­bi­ście uwa­żam, to zagro­że­nie za moc­no prze­sa­dzo­ne, moje ryby kar­mio­ne pokar­ma­mi żywy­mi i mro­żo­ny­mi pra­wi­dło­wo się roz­wi­ja­ją, ocho­czo przy­stę­pu­ją do tar­ła, a cza­sa­mi nawet uda­je mi się wypro­wa­dzić mło­de. Nie wyobra­żam sobie wogó­le wykar­mie­nia naryb­ku bez uży­cia pokar­mu żywe­go. Ryb­ka, trzy­ma­na we wła­ści­wych warun­kach i pra­wi­dło­wo żywio­na jest zwy­kle odpor­na na pato­ge­ny jakie mogą zostać przy­wle­czo­ne z żywym pokar­mem, a w przy­pad­ku zacho­ro­wa­nia lepiej zno­si lecze­nie. Twier­dze­nie, że kar­miąc wyłącz­nie pokar­ma­mi sztucz­ny­mi uni­ka się przy­wle­cze­nia pato­ge­nów do akwa­rium jest w dużej mie­rze praw­dzi­we, jed­nak hodo­wa­nie rybek w cał­kiem ste­ryl­nych warun­kach powo­du­je osła­bie­nie ich sys­te­mu immu­no­lo­gicz­ne­go, a nie da się np. cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wać przy­wle­cze­nia cho­ro­by np. z roślin­ka­mi (prze­cież nie da się ich wygo­to­wać w auto­kla­wie) ani świe­żo wpro­wa­dza­ny­mi zwie­rzę­ta­mi, nawet po naj­dłuż­szej kwa­ran­tan­nie.

Wie­lu akwa­ry­stów nad pokar­my żywe przed­kła­da pokar­my mro­żo­ne lub pre­pa­ro­wa­ne, twier­dząc, że dzię­ki temu nie zawlo­ką do akwa­rium żad­nych paso­ży­tów. Sam rów­nież chęt­nie sto­su­ję te rodza­je pokar­mu z uwa­gi na wygo­dę i dostęp­ność o każ­dej porze roku, jed­nak uwa­żam, że nale­ży je trak­to­wać raczej jako pokarm zastęp­czy, niż pod­sta­wo­wy.

Pokar­my pocho­dze­nia zwie­rzę­ce­go:

Żywe:
Pier­wot­nia­ki – naj­czę­ściej pan­to­fel­ki hodo­wa­ne na pożyw­ce z sia­na, suszo­nej skór­ki bana­na, mar­chwi, bura­ków. Hodow­lę nasta­wia się zale­wa­jąc w sło­ju kawa­łek pożyw­ki, napo­wie­trza się i pobie­ra się pipe­tą pier­wot­nia­ki w zależ­no­ści od potrzeb. Czę­sto sto­su­je się jako pierw­szy pokarm dla bar­dzo drob­ne­go naryb­ku np. ryb łaź­co­wa­tych i tęcza­nek.

Wrot­ki – moż­na hodo­wać podob­nie jak pier­wot­nia­ki, ale lepiej zna­leźć nie­wiel­ki zbior­ni­czek wod­ny, w któ­rym wystę­pu­ją one maso­wo. Łapie się je za pomo­cą bar­dzo gęstej siat­ki. Sto­su­je się rów­nież jako pokarm dla drob­ne­go naryb­ku, kole­ga wycho­wy­wał na nich brzan­ki suma­trzań­skie i bro­ka­to­we, ja uży­wa­łem ich do wykar­mie­nia małych bojow­ni­ków, skrze­czy­ków i pręt­ni­ków kar­ło­wa­tych.

Węgor­ki “mikro” – Po zdo­by­ciu od inne­go hodow­cy por­cji zaro­do­wej nale­ży przy­go­to­wać pożyw­kę (roz­go­to­wa­ne w mle­ku płat­ki owsia­ne), roz­ło­żyć ją na dnie litro­we­go sło­ja war­stwą ok. 2 cm, (jesz­cze lepiej jest zało­żyć kil­ka takich hodow­li), po osty­gnię­ciu powsta­łą pap­kę ska­zić “sta­rą hodow­lą” zawie­ra­ją­cą żywe nicie­nie, przy­kryć tak, aby zabez­pie­czyć hodow­lę przed musz­ką owo­co­wą, trzy­mać w tem­pe­ra­tu­rze poko­jo­wej, do kar­mie­nia uży­wać nicie­ni zbie­ra­nych pędzel­kiem ze ścia­nek naczy­nia hodow­la­ne­go. W przy­pad­ku poja­wie­nia się ple­śni, czym prę­dzej zało­żyć nową hodow­lę. Hodow­la powin­na mieć droż­dżo­wy zapach, zmia­na zapa­chu świad­czy o zesta­rze­niu się i koniecz­no­ści zmia­ny pożyw­ki. Jest to dosko­na­ły drob­ny pokarm dla naryb­ku, gdy mia­łem kło­po­ty z uzy­ska­niem pier­wot­nia­ków, zasto­so­wa­łem go do wykar­mie­nia mię­dzy inny­mi mło­dych pręt­ni­ków kar­ło­wa­tych, któ­re rosną na tym pokar­mie jak na droż­dżach.

Lar­wy solow­ca – kupu­je się jaja w skle­pie, zale­wa solan­ką, łyż­ka soli bez jodu na litr wody, napo­wie­trza i w 24o C dosta­je się następ­ne­go dnia małe lar­wy. Tak jest w teo­rii, ale nie­ste­ty życie jest peł­ne nie­spo­dzia­nek jaja solow­ca kupio­ne w skle­pie wypro­du­ko­wa­ne przez fir­mę Tro­pi­cal nie­ste­ty mi się nie wylę­gły. Inni kole­dzy też dono­si­li o nie­po­wo­dze­niach w hodow­li, z dru­giej jed­nak stro­ny ten sam kole­ga doniósł mi, że uda­ło mu się dosko­na­le przy zacho­wa­niu opi­sa­nych warun­ków wyho­do­wać solow­ca z jaj kon­fek­cjo­no­wa­nych w pusz­ce. Krót­ko, do kar­mie­nia naj­czę­ściej sto­su­je się świe­żo wylę­gnię­te lar­wy, choć moż­li­we jest docho­wa­nie się doro­słych osob­ni­ków.

Oczli­ki i roz­wie­lit­ki – moż­na łowić je w czy­stych zbior­ni­kach wod­nych. Zanim przy­stą­pi się do poło­wu nale­ży spraw­dzić, czy w zbior­ni­ku nie pły­wa­ją mar­twe lub ewi­dent­nie cho­re ryby. Naupliu­sy oczli­ków nada­ją się do kar­mie­nia naryb­ku więk­szo­ści gatun­ków ryb. Czę­sto wręcz są nie­zbęd­ne do odcho­wa­nia mło­dych nie­któ­rych gatun­ków rybek (np. prze­zrocz­ki). Wymie­nio­ne sko­ru­pia­ki wystę­pu­ją czę­sto maso­wo, two­rząc zwar­te kłę­by łatwe do odło­wie­nia przy pomo­cy gęstej siat­ki. Pokarm ten jest czę­sto pra­wie dokład­nym odpo­wied­ni­kiem tego, co jedzą nie­któ­re ryby w natu­rze. Wadą tego rodza­ju żywie­nia jest moż­li­wość przy­wle­cze­nia z pokar­mem, szkod­ni­ków i cho­rób (w tym tasiem­ców) ze zbior­ni­ka natu­ral­ne­go. Z dru­giej zaś stro­ny ryba dobrze odży­wio­na i utrzy­my­wa­na we wła­ści­wych warun­kach jest odpor­na i nie łapie byle cze­go. Nad­miar zła­pa­ne­go plank­to­nu moż­na suszyć (nie pole­cam) lub zamra­żać (pole­cam) i skar­miać zimą, kedy poja­wia­ją się trud­no­ści w jego zdo­by­ciu. Taki spo­sób pozy­ska­nia mro­żo­ne­go plank­to­nu ma dwie zale­ty, pra­wie nic nie kosz­tu­je i wie się, co się poda­je rybom (cały pro­ces pro­duk­cji i prze­cho­wy­wa­nia był przez nas kon­tro­lo­wa­ny). Mro­żąc pokarm we wła­snym zakre­sie pamię­ta­my o tym, że nale­ży zamra­żać pokarm gdy jest jesz­cze żywy oraz że po zamro­że­niu roz­mra­ża się go dopie­ro pod­czas skar­mia­nia. Pokarm raz roz­mro­żo­ny musi zostać skar­mio­ny lub wyrzu­co­ny! Kie­dyś utrzy­my­wa­łem stad­ko Mela­no­chro­mis aura­tus żywiąc wyłącz­nie plank­to­nem i pokar­ma­mi roślin­ny­mi (mię­dzy inny­mi glo­na­mi i wgłęb­ką). Ryb­ki mia­ły się dobrze, o czym nie­wąt­pli­wie świad­czy­ło ich regu­lar­ne roz­mna­ża­nie się.

Szklar­ki, lar­wy koma­ra, ochot­ki – wystę­pu­ją czę­sto maso­wo w róż­nych zbior­ni­kach wod­nych, szklar­ki raczej w wodzie czy­stej, pozo­sta­łe nie koniecz­nie, co praw­da tyl­ko koma­ry gry­zą, ale nale­ży uwa­żać by nie prze­kar­miać nimi ryb, bo nad­miar może wyle­cieć z akwa­rium i bzy­czeć po nocach. Nad­miar zło­wio­nej kar­my moż­na rów­nież mro­zić. Lar­wy koma­ra są czę­sto nie­zbęd­nym skład­ni­kiem die­ty tar­la­ków nie­któ­rych gatun­ków ryb. Uwa­ga kar­miąc lar­wa­mi koma­ra moż­na dopro­wa­dzić do otłusz­cze­nia się ryb. Żywych szkla­rek nie wol­no poda­wać do akwa­rium z małym naryb­kiem, gdyż są dra­pież­ne.

Dro­zo­fi­le (musz­ki owo­co­we) – Moż­na je roz­mna­żać w butel­ce po mle­ku, (Kto widział jesz­cze butel­ki po mle­ku?), na pożyw­ce z prze­tar­tych jabłek lub jakich­kol­wiek owo­ców. Por­cję zaro­do­wą moż­na nabyć na dwa spo­so­by. Zro­bić pożyw­kę wysta­wić na świe­że powie­trze i za dwa dni moż­na zamy­kać butel­kę gazą. Póź­niej do odło­wu doro­słych wystar­czy wyko­rzy­stać fakt, że musz­ki lecą do świa­tła. Dru­gi spo­sób wyma­ga uda­nia się do labo­ra­to­rium, gdzie są pro­wa­dzo­ne bada­nia gene­tycz­ne. Moż­na tam dostać for­my bez­skrzy­dłe, któ­re nie będą nam ucie­kać na poko­je. Musz­ki są rewe­la­cyj­nym uzu­peł­nie­niem pokar­mu dla ryb potrze­bu­ją­cych dodat­ku owa­dów w die­cie.

Muchy i lar­wy much – Łatwo je zwa­bić do roz­kła­da­ją­ce­go się kawał­ka mię­sa latem. Ten spo­sób pole­cam oso­bom miesz­ka­ją­cym w dom­ku jed­no­ro­dzin­nym, i mogą­cym wynieść przy­nę­tę poza miesz­ka­nie, gdyż w prze­ciw­nym wypad­ku atmos­fe­ra w domu może być nie­zno­śna. Doro­słe muchy skła­da­ją jaja na psu­ją­cym się mię­sie, a wyklu­wa­ją­ce się z nich lar­wy są dosko­na­łym pokar­mem dla wie­lu ryb. Doro­słe owa­dy są rów­nież dobrym pokar­mem dla ryb mają­cych dosyć duży pysz­czek. Kie­dyś mia­łem odkry­te akwa­rium ze ska­la­ra­mi, któ­re cza­to­wa­ły na nisko prze­la­tu­ją­ce doro­słe muchy i inne owa­dy, cho­ciaż mia­ły inne­go pokar­mu pod dostat­kiem i regu­lar­nie dosta­wa­ły żywy plank­ton.

Dżdżow­ni­ce i donicz­kow­ce – Dżdżow­ni­ce moż­na kupo­wać w skle­pie węd­kar­skim lub same­mu zbie­rać w okre­sie wege­ta­cyj­nym. Naj­prost­szym (nie­eko­lo­gicz­nym) spo­so­bem na wydo­by­cie dużej ilo­ści dżdżow­nic z zie­mi jest pod­la­nie jej roz­two­rem KMnO4. Po kil­ku minu­tach dżdżow­ni­ce same wycho­dzą. Moż­na je poda­wać więk­szym rybom. Donicz­kow­ce były kie­dyś popu­lar­nym i pożyw­nym uzu­peł­nie­niem die­ty ryb w akwa­rium. Sta­rzy akwa­ry­ści mają albo jesz­cze do nie­daw­na mie­li ich hodow­lę. Nie­ste­ty cią­głe kar­mie­nie donicz­kow­ca­mi, podob­nie jak tubi­fe­xem pro­wa­dzi do otłusz­cze­nia ryb.

Owa­dy i lar­wy owa­dów wod­nych – Pra­wie wszyst­kie owa­dy wod­ne i ich lar­wy są dra­pież­ne i mogą zagro­zić naszym pod­opiecz­nym, ale duże (więk­sze niż 30 cm) pie­lę­gni­ce radzą sobie z nimi i moż­na im je cza­sa­mi poda­wać po uprzed­niej deka­pi­ta­cji.

Kieł­że zdro­jo­we – Wystę­pu­ją w zim­nych czy­stych stru­mie­niach, cza­sa­mi bywa­ją nosi­cie­la­mi nicie­ni, ale poza tym dosko­na­le nada­ją się na pokarm dla więk­szych ryb. Sam cza­sa­mi łowię je dla moich ska­la­rów i kiry­śni­ków.

Małe ryb­ki – Kar­mie­nie tym pokar­mem nie­sie ryzy­ko zaka­że­nia kar­mio­nych ryb cho­ro­ba­mi, któ­rych nosi­cie­la­mi mogą być poda­wa­ne ryb­ki. Czę­sto sto­su­je się nary­bek pięk­nicz­ko­wa­tych, a cza­sa­mi nawet doro­słe ryby z tej rodzi­ny. Inne łatwo roz­mna­ża­ją­ce się ryby rów­nież czę­sto pada­ją ofia­rą tego typu dzia­ła­nia hodow­ców. Jeśli dys­po­nu­je­my zdro­wym i pew­nym źró­dłem jest to peł­no­war­to­ścio­wy pokarm dla ryb dra­pież­nych. W akwa­rium ze ska­la­ra­mi mam stad­ko gupi­ków, któ­rych mło­de są sys­te­ma­tycz­nie pod­ja­da­ne przez więk­szych współ­miesz­kań­ców.

Śli­ma­ki i mał­że – W zasa­dzie z ryb hodo­wa­nych w akwa­rium tyl­ko bocje i kol­co­brzu­chy są w sta­nie dobrać się do ich opan­ce­rzo­ne­go cia­ła. Roz­gnie­cio­ne śli­ma­ki są nato­miast zja­da­ne przez pra­wie wszyst­kie gatun­ki ryb. Jeśli gupi­kom nie poda­je się żywe­go pokar­mu to rów­nież potra­fią sku­tecz­nie utrud­nić i skró­cić życie śli­ma­kom, obgry­za­jąc każ­de­go po kawał­ku.

Pokar­my pocho­dze­nia roślin­ne­go:

Glo­ny – Wystę­pu­ją w wie­lu for­mach mor­fo­lo­gicz­nych. Bywa­ją orga­ni­zma­mi osia­dły­mi, pela­gicz­ny­mi, cza­sa­mi wręcz przy­po­mi­na­ją wyglą­dem rośli­ny naczy­nio­we. Dla wie­lu gatun­ków zwie­rząt sta­no­wią miej­sce schro­nie­nia i głów­ne źró­dło pokar­mu. W pierw­szym okre­sie życia nie­któ­re gatun­ki ryb żywią się drob­ny­mi glo­na­mi pela­gicz­ny­mi i osia­dły­mi, a i wie­le gatun­ków ryb doro­słych chęt­nie uroz­ma­ica swo­ją die­tę dodat­kiem tego typu pokar­mu. Zna­ne są gatun­ki, odży­wia­ją­ce się prak­tycz­nie pra­wie samy­mi glo­na­mi oraz gatun­ki dla któ­rych glo­ny sta­no­wią zna­czą­cy i nie­zbęd­ny skład­nik die­ty.

Rośli­ny wod­ne – Podob­nie jak glo­ny są czę­sto pod­sta­wo­wym skład­ni­kiem pokar­mu wie­lu ryb. Tak jak glo­ny są głów­nym źró­dłem wita­min dla więk­szo­ści orga­ni­zmów żyją­cych w wodzie.

Warzy­wa – Zwy­kle nie wystę­pu­ją w natu­ral­nych zbior­ni­kach wod­nych ale wie­le z nich sta­no­wi dosko­na­ły pokarm zastęp­czy zamiast glo­nów i pokar­mu z roślin wod­nych. Oso­bi­ście sto­su­ję lub sto­so­wa­łem: sała­tę, bruk­sel­kę, mar­chew­kę, kala­fior, bro­ku­ły, szpi­nak, ogór­ki, gro­szek. Wszyst­ko, to rośnie u mnie na dział­ce i nie uży­wam żad­nej che­mii do ich hodow­li. Prze­pis na uży­cie jest pro­sty wystar­czy spa­rzyć i uto­pić kawa­łek mar­chew­ki, grosz­ku, cuki­nii, ogór­ka czy innej sała­ty a całe rośli­no­żer­ne towa­rzy­stwo w akwa­rium szyb­ko je zago­spo­da­ru­je.

Owo­ce – Ist­nie­je wie­le gatun­ków ryb, któ­re w natu­rze odży­wia­ją się owo­ca­mi ale w naszych akwa­riach są one nie­ste­ty rzad­ki­mi gość­mi, jed­nak jesz­cze nie spo­tka­łem ryb­ki, czy kre­wet­ki, któ­ra pogar­dzi­ła­by kawał­kiem doj­rza­łe­go bana­na.

Pokar­my sztucz­ne i pre­pa­ro­wa­ne

Pokar­my pre­pa­ro­wa­ne, to wszel­kie­go rodza­ju prze­two­ry z wymie­nio­nych powy­żej.

Susze­nie jest naj­gor­szym ze spo­so­bów kon­ser­wa­cji pokar­mu, ale moż­na w naszych skle­pach kupić suszo­ne roz­wie­lit­ki i kieł­że. Pokarm taki w zasa­dzie zawie­ra tyl­ko chi­ty­no­we pan­ce­rzy­ki zwie­rząt i nie­du­że ilo­ści usu­szo­nych mię­śni. Prak­tycz­nie nie zawie­ra żad­nych wita­min.

W skle­pach moż­na kupić rów­nież pokar­my mro­żo­ne oprócz mro­żo­nek, w skład któ­rych wcho­dzą wspo­mnia­ne już skład­ni­ki, w han­dlu są dostęp­ne rów­nież mro­żon­ki w skład któ­rych wcho­dzą np. kre­wet­ki i mię­so zwie­rząt. Pokarm mro­żo­ny jest kło­po­tli­wy w trans­por­cie, ale dobrze zro­bio­ny i prze­cho­wy­wa­ny ma same zale­ty. Raz roz­mro­żo­ny trze­ba skar­mić. War­to wzbo­ga­cać go od cza­su do cza­su pre­pa­ra­ta­mi wita­mi­no­wy­mi.

Pokar­my lio­fi­li­zo­wa­ne są wytwa­rza­ne poprzez próż­nio­we odpa­ro­wa­nie wody z orga­ni­zmów pokar­mo­wych, zawie­ra­ją prak­tycz­nie wszyst­kie sub­stan­cje, któ­re zawie­ra­ły orga­ni­zmy żywe pozo­sta­ją zacho­wa­ne. Pokarm taki dłu­go utrzy­mu­je się na powierzch­ni wody, co może być pew­nym utrud­nie­niem dla ryb żeru­ją­cych tyl­ko na dnie.

Pokarmy suche, których właśnie używam.

Pokar­my suche, któ­rych wła­śnie uży­wam.

Pokar­my sztucz­ne pro­du­ko­wa­ne przez róż­ne fir­my są w posta­ci płat­ków, gra­nu­lek, pałe­czek, gra­nu­lek, table­tek, prosz­ków i past. Poda­je się je raz dzien­nie, tak by ryby zja­dły je w moż­li­wie krót­kim cza­sie. Wśród akwa­ry­stów zda­nia na ich temat są podzie­lo­ne, sam uży­wam ich w osta­tecz­no­ści i tyl­ko wte­dy, gdy nie mogę podać pokar­mu żywe­go lub mro­żo­ne­go. Radzę uni­kać pokar­mu nie­zna­nych firm, a w przy­pad­ku firm zna­nych i uzna­nych patrzeć uważ­nie czy ryby przyj­mu­ją pokarm i jak zacho­wu­je się on w zetknię­ciu z wodą. Dobry pokarm nie mąci wody. W cza­sach, kie­dy w Pol­sce nie moż­na było dostać innych pokar­mów niż pokar­my fir­my Tro­pi­cal, a i z nimi były kło­po­ty, kupi­łem na pró­bę tań­szy pokarm fir­my Tubi­fex. Były to bia­łe płat­ki, któ­ry­mi wytru­łem swo­je naj­cen­niej­sze wte­dy ryb­ki: tetry cesar­skie, hoke­jów­ki, 3 ska­la­ry i kil­ka mie­czy­ków.

Obec­nie uży­wam gra­nu­lo­wa­ne i płat­ko­wa­ne pokar­my reno­mo­wa­nych firm i nie mam z nimi żad­nych kło­po­tów. Oprócz pokar­mów pre­pa­ro­wa­nych ryb­ki dosta­ją też mro­żon­ki, a zbroj­ni­ki dosta­ją dodat­ko­wo algi nori naby­wa­ne w pobli­skich spo­żyw­cza­kach.

Pro­sty prze­pis na pokarm wła­snej robo­ty.

W cza­sach kry­zy­su lat 80-tych, kie­dy nie moż­na było dostać nicze­go w nume­rze Akwa­rium zna­la­złem nastę­pu­ją­cy prze­pis:
Weź 2 łyż­ki kaszy man­nej, roz­beł­taj z 1 jaj­kiem. Mie­sza­ni­nę wlej do wrzą­cej wody i gotuj mie­sza­jąc 5–10 minut. To, co ugo­to­wa­łeś płucz w bie­żą­cej zim­nej wodzie, aż popły­nie czy­sta. Odsącz reszt­ki wody, wymie­szaj powsta­łą pap­kę z 1 pacz­ką Vibo­vi­tu. Skar­miać moż­na świe­ży lub zamro­zić i poda­wać kawał­ki po roz­mro­że­niu. Dobrze zro­bio­ny pokarm nie mąci wody, i jest spo­ży­wa­ny przez więk­szość gatun­ków ryb akwa­rio­wych. Sam mody­fi­ko­wa­łem cza­sa­mi recep­tu­rę doda­jąc np. suszo­nej pokrzy­wy lub mnisz­ka lekar­skie­go.

Jako pokarm sto­su­je się rów­nież mię­so woło­we, koni­nę, bia­łe mię­so dro­biu i ser­ca. Waż­ne jest by mię­so nie zawie­ra­ło tłusz­czu. Nie powin­no kar­mić się ryb wyłącz­nie mię­sem zwie­rząt sta­ło­ciepl­nych, chy­ba, że trzy­ma­my w akwa­rium pira­nie, ale i im poda­je się inne rodza­je pokar­mu. Inna spra­wa, że mię­so bar­dzo psu­je para­me­try wody i gene­ral­nie jest sła­bo tra­wio­ne przez więk­szość ryb.

Innym dosko­na­łym pokar­mem dla nie­któ­rych gatun­ków ryb jest goto­wa­na bruk­sel­ka, mar­chew lub kala­fior. Moż­na go poda­wać wszel­kim zbroj­ni­kom i innym ryb­kom rośli­no­żer­nym. Podob­nie moż­na poda­wać spa­rzo­ne liście sała­ty lub mnisz­ka lekar­skie­go. Nie wol­no poda­wać roślin pocho­dzą­cych z obrze­ży dróg, nasy­pów kole­jo­wych, z miejsc gdzie sto­so­wa­no środ­ki ochro­ny roślin lub nawo­zy. Nale­ży pamię­tać, że nie­zje­dzo­ne reszt­ki tych pokar­mów muszą być usu­nię­te z akwa­rium naj­póź­niej następ­ne­go dnia, po poda­niu.

Czę­sto­tli­wość kar­mie­nia.

Doro­słe ryby wystar­czy kar­mić raz dzien­nie, moż­na ewen­tu­al­nie kar­mić 2 razy mniej­szy­mi por­cja­mi. Nary­bek kar­mi się czę­sto mały­mi por­cja­mi pokar­mu. Pokarm suchy powi­nien być zje­dzo­ny cał­ko­wi­cie w cią­gu kil­ku minut a żywy w cią­gu ok. 30 minut od poda­nia. W prak­ty­ce oka­zu­je się, że akwa­rium jest odpor­niej­sze na ewen­tu­al­ne prze­kar­mie­nie pokar­mem żywym, gdyż ten zazwy­czaj nie roz­kła­da się tak szyb­ko jak pokar­my suche i pre­pa­ro­wa­ne. Dostar­czo­ny pokarm żywy, jeśli tyl­ko był w dobrej kon­dy­cji, to w pra­wi­dło­wo pro­wa­dzo­nym akwa­rium jest on w sta­nie prze­żyć a nawet się roz­mna­żać. Gene­ral­nie nale­ży przy­jąć zasa­dę, że ryby powin­ny być raczej lek­ko głod­ne niż prze­je­dzo­ne. Ryba “głod­na” uzu­peł­ni sobie bra­ki pod­ja­da­jąc glo­ny z roślin i kamie­ni oraz wynaj­du­jąc reszt­ki nie­zje­dzo­ne pod­czas wła­ści­we­go posił­ku. Wszel­ki nad­miar pokar­mu roz­kła­da się i po pew­nym cza­sie powo­du­je zanie­czysz­cze­nie wody w akwa­rium, sta­no­wi pożyw­kę dla grzy­bów i bak­te­rii, któ­re cza­sem oka­zu­ją się być cho­ro­bo­twór­czy­mi dla ryb, naru­sza powsta­łą rów­no­wa­gę bio­lo­gicz­ną w zbior­ni­ku powo­du­jąc obumie­ra­nie roślin i zakwi­ty wody.

Dru­gim, obok naryb­ku wyjąt­kiem od regu­ły kar­mie­nia raz dzien­nie są nie­któ­re pysz­cza­ki odży­wia­ją­ce się glo­na­mi (mbu­na z Mala­wi i Tro­pheus z Tan­ga­ni­ki). One rów­nież wyma­ga­ją czę­ste­go pod­kar­mia­nia nie­wiel­ki­mi daw­ka­mi pokar­mu roślin­ne­go.

Comments are closed.